sporadyczna konsekwencja
Kategorie: Wszystkie | Bzdury znalezione w necie | Kariera
RSS
środa, 11 sierpnia 2010
Czy coś, co może być w każdej chwili zastąpione czymś innym (np. pomnikiem), jest jeszcze symbolem religijnym? 

Przedwczoraj, przed pałacem zauważyłam że są dwie Polski: humoru i patoosu. Pierwsza chce żyć, druga chce walczyć i ewentualnie umierać.
Gdy zapytałam Monę, czy w tej jej Francji coś takiego też byłoby możliwe, ze wstydem odpowiedziała że chyba nie. No chyba ze chodziloby o wysokosc czesnego, to wtedy moze tak.

Polska to jedyny taki kraj.
poniedziałek, 05 lipca 2010
Wczoraj były wybory. Gazety podają, że wygrał wyższy i grubszy macho-konserwa z wąsem, a poległ drobny, przylizany wannabe-konserwa bez wąsa ale za to z charyzmą docenianą na wsi i w małych miasteczkach Polski pd-wsch. 

Dla mnie przegrał po raz kolejny zdrowy rozsądek. Wygranych nie widzę. 

Wniosek: demokracja polega na braku wyborów połczonych z obowiązkowym udawaniem się do lokalu wyborczego co parę lat. 
poniedziałek, 29 marca 2010
W zeszłym tygodniu G. zadzwonił do mnie i podniecony (jak zawsze) powiadomił mnie o czekających nas przetasowaniach. Pogłoska, jak pogłoska. G. jest plotkarzem, nie było zatem powodu aby mu nie wierzyć.

Plotka sprawdziła się. Koleżanka Z. dostała awans. Począwszy od przyszłego tygodnia, nie będzie już posuwana w komórce na materiały biurowe i środki czystości przez wicedyrektora oddziału. Zamiast tego będzie ją walił regularnie sam dyrektor na licznych delegacjach do centrali.

A mówią że kobieta nie może w naszym kraju awansować...
piątek, 19 lutego 2010

U Karoliny Domagalskiej na blogu: eko-menstruacja. Niewiarygodne, na jakie manowce potrafi zaprowadzić jednotorowe myślenie. Tak, jakby podpaski przygniatały Polskę zwałami. Autorka proponuje radośnie powrót do wielorazowych szmatek. Gdyby miała, tak jak ja, 16 godzinny dzień pracy w miejscu wymagającym niestety korporacyjnego mundurka, to może zaczęłaby myśleć realniej.

Czekam na propozycję powrotu do lokomotywy parowej napędzanej parą z kotła opalanego biomasą.

sobota, 23 stycznia 2010

Nowa praca, nowe miasto, nowi znajomi. Czasem zastanawiam się nad tym, czy trzeba w swoim życiu zmienić wszystko po to, aby się nic nie zmieniło. Bo tak naprawdę to nie zmieniło się nic. W nowej pracy odnalazłam starą nudę i prymitywnego chama jako szefa. Nowe miasto różni się od starego nazwą, to zbyt mało aby opłacało się przeprowadzać. Nowi znajomi mają te same problemy co starzy. Chyba położę się spać bo robi się późno. Proszę mnie nie budzić przed piątą. Po południu. 

czwartek, 08 października 2009
Postanowiłam pokierować bardziej asertywnie moją karierą. Rozpoczęłam dzisiaj rano w windzie mówiąc szefowi, że jego dłoń spoczywająca od drugiego piętra na moim tyłku jest co prawda trochę przyciężka, ale jeśli dobro korporacji tego wymaga, będę to dzielnie znosić.
czwartek, 24 września 2009
to może być wszędzie

Konia z rzędem temu kto zgadnie gdzie zrobiłam to zdjęcie.

Na jakim kontynencie.

W jakim kraju.

W jakim mieście.

Może być wszędzie. Nowy York albo Kielce. Tokio albo Suwałki. Wilno albo Madryt. I to mi się podoba. Nie trzeba już nigdzie jeździć na wakacje. Wakacje są wszędzie.

wtorek, 15 września 2009

Kupiłam sobie kapelusz. W kapeluszu siedział mężczyzna lat około czterdziestu. Lub może trochę mniej, oni teraz tacy jacyś nieokreśleni. Kapelusz kupiłam sobie uśmiechem. Czyli korzystnie wyszło. Niestety mężczyzny nie dało się od kapelusza odczepić.

I masz babo placek.

Dieta zaczyna przynosić pierwsze efekty. Nie mogę patrzeć na kolor zielony.

wtorek, 08 września 2009

Dzisiaj była piękna pogoda. To jest ważna notka. Może się zdażyć, że kiedyś w przyszłości będę się zastanawiać jaka była dziś pogoda.

Gdy za 50 lat (optymizm) trzęsącymi palcami wpiszę hasło i zaloguję się, będę mogła się o tym przekonać patrząc przez okulary do czytania.

Czy opłaci się planować tak dalekosiężnie?  

Wprowadziłam do diety dużą ilość pestek słonecznika. Sama nie wiem dlaczego.

 

piątek, 04 września 2009

Miało być tym razem zupełnie inaczej. Systematycznie. Raz dwa, raz dwa, raz dwa. Jak w książeczce "Nauka systematyczności dla leniwych". Wyszło jak zwykle. Gdy byłam mała rodzice kupili mi rybkę abym nauczyła się systematyczności karmiąc zwierzątko. Biedne zwierzątko.

Czy życzenia mogą być pobożne?

 
1 , 2